Nastolatki wychować i nie zwariować

Awantury zakończone trzaskaniem drzwiami, oskarżenia i wymówki. No i odwieczne: “z nim się absolutnie nie da rozmawiać!”. To chleb powszedni rodziców, którzy mają w domu nastolatka. Co zrobić, by go wychować i nie zwariować?

– Dojrzewanie to okres, kiedy fizjologia najbardziej daje się człowiekowi we znaki – mówi dr Irena Grochowska z Instytutu Ekologii i Bioetyki UKSW. – Następuje nagły wzrost produkcji hormonów, które wpływają znacząco na samopoczucie, a tym samym na zachowanie młodego człowieka. U dziewcząt początek cyklu menstruacyjnego wystawia je na zmienne działanie hormonów. Efektem tego jest nadwrażliwość i wzmożone napięcie. Dziewczyny mogą stać się bardziej skore do płaczu, marudne i emocjonalnie rozchwiane. U chłopców znacząco zwiększa się poziom testosteronu, czyli hormonu walki i agresji może to spowodować pojawienie się zachowań ryzykownych, skłonność do rywalizacji i wdawania się w bójki.

 

Okres młodzieńczy u naszych dzieci, to czas burzliwy nie tylko dla samego nastolatka, ale również, a może przede wszystkim dla nas – rodziców. Trudno nam zrozumieć, dlaczego nasze dziecko nagle przestaje liczyć się z naszym zdaniem i zaczyna stanowić odrębną istotę?

Obecne trendy w wychowaniu wskazują na to, że częściowo żyjemy w antywychowawczym świecie. Już od pierwszych miesięcy i lat staramy się wychowywać nasze dzieci tak, by były pewne siebie i przebojowe.

Niestety, efektem ubocznym takiego wychowania jest roszczeniowość dzieci i nastolatków, które uważają, że wszystko im się należy, nie potrafią szanować starszych, a rodziców traktują jak służących.

Te (trochę celowo przesadzone) cechy to niestety często fakt, który wynika z modnego jeszcze jakiś czas temu bezstresowego wychowania. W idei prądów wychowawczych, z których się wywodzi, miało popychać dziecko do spontanicznej aktywności, samodzielnego poznawania świata i równie samodzielnego doświadczania skutków własnego zachowania. W praktyce niestety, często polega ono na tym, by dziecku pozwalać niemal na wszystko. Nie reagować na złe zachowanie, nie podnosić głosu – a wszystko po to, by nie stresować dziecka,a budować w nim poczucie ważności, wartości i pewności siebie.

Obecnie modne jest rodzicielstwo bliskości, które promuje bycie blisko dziecka, od momentu więzi nawiązanej podczas jego narodzin, tak długo, jak dziecko będzie tego potrzebować. Karmienie piersią, chustowanie, spanie z dzieckiem lub w jego pobliżu, częste przytulanie – wszystkie te zachowania mają wspomagać w dziecku poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie.

Ta piękna idea na pewno jest przydatna, zwłaszcza, kiedy rodzic potrafi dopasować idee, które głosi rodzicielstwo bliskości, do swoich i dziecka potrzeb. Sama mając malutkie dziecko nie wyobrażam sobie, abym miała go nie nosić czy nie tulić, gdyż są to wspaniałe chwile dla obojga rodziców.

Jednak żadne z tych “odstresowujących” metod wychowania nie mówi, jak wychowywać małe dziecko, by kiedyś stało się sympatycznym i dobrym nastolatkiem. Oczywiście możemy się spodziewać, że dzięki rodzicielstwu bliskości młody człowiek będzie empatyczny, skłonny do wyrażania emocji i pomocy, ale co jeszcze możemy robić od najmłodszych lat dziecka, by kiedyś mieć poczucie sukcesu wychowawczego?

 

Kilka dobrych rad:

  • Jako rodzicie działajcie w zgranym duecie. Musicie się wspierać, mieć podobne zdanie na daną sprawę, nie zaprzeczać sobie w krytycznym momencie. Najgorsze, co można zrobić, to kopać pod sobą dołki i sprawiać, że dziecko zawsze przyjdzie z czymś do taty, bo mama jest tą złą i na pewno nie pozwoli…
  • Wytyczajcie granice pewnymi zakazami. Dzięki temu dziecko będzie czuło się bezpiecznie, wiedząc podświadomie, że rodzice czuwają nad tym, by nic złego mu się nie stało i pomagają poznawać świat. Rozsądne zakazy, wytłumaczone dziecku, dają mu sygnał, jak zorganizowany jest świat i jak sobie w nim radzić.
  • Kiedy dziecko zrobi coś, co się wam nie spodoba, zastanówcie się, czy z jego perspektywy było to tak bardzo oczywiste, że nie można tego robić? Nie podnoście więc od razu głosu, bo niektóre przewinienia to po prostu nieposkromiona dziecięca fantazja. A nawet przy ewidentnej winie, np. kiedy dziecko kogoś pobije, nie krzyczcie na dziecko i na pewno nie podnoście na nie ręki! Przemoc to najgorsza rzecz, jaką możecie wyrządzić swojemu dziecku. Zabija poczucie własnej wartości na długo. Mówcie spokojnie, zdecydowanym tonem, wyjaśniajcie, co było złego w zachowaniu dziecka, żeby uświadomiło sobie swoje przewinienie i ochłonęło.
  • Karajcie adekwatnie. Już 2-3-letnie dzieci zrozumieją więcej, jeśli kara będzie adekwatna do popełnionego czynu. Za porysowanie świeżo malowanej ściany (oczywiście kiedy dziecko dobrze wiedziało, że nie należy tego robić) nie zakazuj oglądania bajek przez tydzień. Lepiej aby dziecko pomogło w zmywaniu ściany. Kiedy dziecko obrazi ciocię, powinno ją przeprosić publicznie i zrobić dla niej coś miłego.
  • Mówcie o emocjach. Kiedy dziecko się złości, płacze – dobrze jest nazywać jego stany. Mówcie mu “Jesteś smutny, bo…”, “Jesteś zła, ponieważ…”. Stwierdzajcie, pytajcie, szukajcie potwierdzenia i zrozumienia emocji przez dziecko. Mówienie o nich oswaja je i pomaga sobie z nimi radzić.
  • Pokazujcie inne sposoby rozładowania emocji niż agresja czy krzyk. Kiedy dziecko się zezłości zaproponujcie, by sobie pobiegało po mieszkaniu albo potupało. Pomagajcie mu w tym, pokazujcie jak to robić – np. w śmieszny sposób. Wybuch złości dzięki temu może zamienić się w zabawę i śmiech, dzięki czemu dziecko zapomni o powodzie zdenerwowania i z czasem nauczy się, że nie ma sensu złościć się przez niektóre rzeczy.
  • Zapraszajcie dziecko do wspólnych zajęć w domu. Nakrywanie do stołu, pomaganie w zmywaniu, układaniu w szafie i inne drobne czynności uczy dziecko współodpowiedzialności za opiekę nad mieszkaniem, a także uczy samodzielności i bycia pomocnym.

 

Małe dziecko jest najszczęśliwsze, kiedy rodzice chcą się z nim bawić. Z czasem propozycje rodziców bledną w zestawieniu z propozycjami rówieśników. Dlatego warto dobre relacje zacząć budować odpowiednio wcześnie. Z czasem może się okazać, że na budowanie jest za późno. Mając w domu 14-latka zbiera się już pierwsze plony kilkunastu lat wychowania. W wychowaniu szczególnie ważne jest, żeby umieć dziecko chwalić, dostrzegać jego mocne strony. Zwłaszcza że często pod kolczastym pancerzem kryje się delikatna istota wciąż spragniona rodzicielskiej akceptacji. Co więcej, istota, której tożsamość i poczucie wartości wciąż jeszcze się kształtują.

To tylko kilka zasad, z których jako rodzice możemy skorzystać, dopracowując swój styl wychowania. Każdy robi to na własny sposób, ale ważne, by robić to świadomie i konsekwentnie, a nie po łebkach i codziennie inaczej. Dzięki temu nasze małe dzieci zamienią się kiedyś w fajnych młodych ludzi, pełnych empatii i świadomych własnej wartości.

 


Napisany przez:

Agnieszka Zarzecka – żona (od 19 lat) i mama 4 dzieci w wieku 18,17,15 lat i 9 miesięcy.  Zawodowo pedagog specjalny i terapeuta, doradca życia rodzinnego i formator – prowadzi poradnię przy kościele gdzie pracuje z narzeczonymi i małżeństwami. Związana z Duszpasterstwem Rodzin diecezji warszawsko-praskiej. Członek Domowego Kościoła.



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *