Jak zadbać w rodzinie o higienę emocjonalną i umysłową

Zdarza Ci się czasem stawać na rzęsach, żeby zaspokoić potrzeby wszystkich członków rodziny i na koniec dnia po prostu padasz ze zmęczenia. Stajesz wtedy przed lustrem podczas wieczornej toalety i widzisz swoją znużoną twarz, której wcale nie chce się uśmiechać. Oczy podkrążone na szaro, pozbawione blasku. Ręce Ci opadają, kolana się uginają – brak Ci sił witalnych. Czujesz się po prostu wyssany…

Najgorsze, że czasem nawet tam – w łazience – nie możesz spokojnie odetchnąć, bo pod drzwiami ustawia się już długa kolejka domowników, którzy albo też chcą załatwić swoje potrzeby, albo przychodzą do Ciebie z kolejną listą skarg, próśb i zażaleń.

 

Do czego inspiruje ŁAZIENKA?

Łazienka to przestrzeń, która może stawać się dla nas symbolem oczyszczenia. I z jednej strony chodzi tutaj o to, by z wielką pieczołowitością zadbać o potrzeby ciała, bo przecież bez jego dobrostanu trudno zadbać o współmałżonka czy dzieci.

Z drugiej strony – warto pamiętać, że są jeszcze inne wymiary higieny poza higieną ciała. Nie bez przyczyny potrzebujemy od czasu do czasu duchowego oczyszczenia w postaci sakramentu spowiedzi i to nie przypadek w naszym języku funkcjonują takie zwroty, jak “higiena umysłu” czy “higiena emocjonalna”. Obie są niezbędne do tego, by dobrze funkcjonować w rodzinie.

 

Higiena umysłu

Każdy człowiek potrzebuje od czasu do czasu “prania mózgu” – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jedną z jego form jest dbanie o nasz grafik i nie branie na siebie zbyt wielu spraw do załatwienia. W rodzinie nietrudno o przeciążenie w tym obszarze, a kiedy do tego dochodzą nam obowiązki zawodowe, to może się zrobić niezły bałagan. Dlatego warto od czasu do czasu robić przegląd swoich zadań do wykonania i wyrzucać te, które są mało istotne. One tylko zabierają nam niepotrzebnie czas i energię, którą moglibyśmy przeznaczyć na nasze priorytety.

Inny wymiar dbania o higienę mentalną, to baczne przyglądanie się swoim myślom i wewnętrznym przekonaniom. Warto co jakiś czas poddać w wątpliwość swój “mindset” – sprawdzić, czy to, co myślę na temat siebie, świata i ludzi jest obiektywną prawdą czy tylko moim subiektywnym wyobrażeniem i interpretacją. Najistotniejsze w tym przeglądzie jest odrzucenie myśli, które nas nie wspierają, a pielęgnowanie tych przekonań, które są dla nas budujące.

 

Higiena emocjonalna

Nieco inaczej rzecz ma się z uczuciami. O ile nad myślami możemy i nawet jesteśmy jako dojrzali ludzie zobowiązani pracować, o tyle z emocjami jest trochę inaczej. W tym sensie, że emocje są mimowolne i nie za bardzo mamy wpływ na ich pojawianie się. Pewne zdarzenia po prostu je wywołują i naszym zadaniem jest je konstruktywnie przeżyć.

Toksyczne myśli powinniśmy odcinać, odwracać od nich uwagę, wprowadzać na ich miejsce bardziej wspierające odpowiedniki. Na emocjach przeciwnie – warto się skupić, warto ich doświadczyć, warto ich nie tłumić – nawet jeśli nie są zbyt przyjemne.

Higiena emocjonalna w rodzinie oznacza więc uważne przyglądanie się swoim stanom emocjonalnym, obserwowanie ich przypływów i odpływów, akceptowanie ich, nie stawianie im tamy… Tylko wtedy mają szansę wybrzmieć do końca i nie wybuchną potem jak gejzer w sposób niekontrolowany.

Warto do tej obserwacji uczuć dołożyć próbę nazwania potrzeb, o których nas informują. Pamiętajmy, że o zaspokojonych potrzebach mówią nam emocje przyjemne, takie jak np. radość, błogość, zadowolenie, poczucie ulgi, a o niezaspokojonych – te trudne w przeżywaniu, takie jak: złość, frustracja, zazdrość czy smutek. Spróbujmy nie wartościować obu tych grup, nie dzielić ich na dobre i złe, pozytywne i negatywne, bo zarówno pierwsze, jak i drugie są nam bardzo potrzebne.

W praktyce

Tak więc, stając wieczorem przed lustrem po bardzo męczącym dniu, warto poza delikatnym umyciem twarzy i zębów, zadać sobie pytania: “Jak się dzisiaj czujesz?”, “O jakich Twoich potrzebach cię to informuje?” Samo dostrzeżenie potrzeby odpoczynku, spokoju, ciszy (i każdej innej, która będzie w Tobie bardzo żywa) może podziałać kojąco, nawet jeśli nie od razu przyjdą ci do głowy skuteczne i możliwe do zrealizowania sposoby ich zaspokojenia.

Do tego wieczornego rytuału przed lustrem warto dodać próbę wyłapania niewspierających nas myśli typu: “Nikt w tym domu mnie nie rozumie” albo: “Kompletnie sobie nie radzę z krnąbrnym zachowaniem syna”. Warto na dobry początek wypowiedzieć tego typu zdania jeszcze raz, ale w tonie pytającym, poddając je w ten sposób w wątpliwość. Bo czy nie bardziej budujące – a nawet zgodne z prawdą – są stwierdzenia, że: “Czuję się dziś niezrozumiany przez żonę i potrzebuję z nią jeszcze raz szczerze porozmawiać jutro, gdy oboje będziemy bardziej wypoczęci” oraz: “Jeszcze nie wiem, jak poradzić sobie z tym, że mój syn nie zrobił tego, o co go proszę, ale ufam, że wkrótce znajdę na to sposób”.

 

Jeśli chcesz pobrać listę potrzeb, która pomoże Ci zadbać o higienę emocjonalną – zapraszam na tę stronę (kliknij TUTAJ). 

 

*

To artykuł z cyklu dotyczącego PRACY NAD WNĘTRZEM z nawiązaniem do koncepcji Domowych Pomieszczeń. Pozostałe artykuły z tej serii to:

 


Napisany przez:

Monika Myszka-Wieczerzak – twórczyni marki Dom Dobre Miejsce, autorka Rocznego Programu Rozwojowego dla Mam wg pomysłu Domowych Pomieszczeń, w którym pomaga poukładać swoją relację z Bogiem, z sobą i z bliskimi. Prywatnie spełniająca się żona i mama trójki dzieci.



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *