Planszówka, której nie widział świat!

 

Świat gier planszowych odkryliście w Waszej rodzinie już dawno temu? To świetnie! Na pewno widzicie już, jak wiele może dać Wam czas spędzony przy grach. Jednak co zrobić, jeśli zawartość Waszego składzik z grami powoli zaczyna Was nudzić? Może warto stworzyć własną planszówkę? To wcale nie jest takie trudne!

Świat gier planszowych jest naprawdę olbrzymi. Każdego roku wydawanych jest kilkaset nowych tytułów, z czego kilka to z pewnością prawdziwe perełki, które warto mieć w swoim zbiorze. Przychodzi jednak taki moment, kiedy samo granie przestaje sprawiać nam aż takiej frajdy, jak na początku. Gra, rozegrana kilkadziesiąt razy, staje się czasem zbyt przewidywalna, lekko nużąca, odsłania przed nami swoje słabe strony. W konsekwencji coraz rzadziej sięgamy po „stare, dobre planszówki”, a ich miejsce zastępuje komputer, telewizor, tablet czy smartfon – czyli to wszystko, co jest wrogiem naszego rodzinnego czasu. W takich momentach warto sięgnąć po coś, co raz na zawsze zmieni Wasze spojrzenie na planszówki. A jest tym PLANSZÓWKA, KTÓREJ NIE WIDZIAŁ ŚWIAT. Inaczej rzecz ujmując, jest to gra, którą stworzycie sami.

 

Własna gra?!

Wyobrażam sobie, jak czytając powyższe zdanie, lekko się uśmiechacie z myślą „co też ten autor wypisuje… stworzyć własną grę? Przecież to niewykonalne!”. Spokojnie – to wcale nie jest aż takie trudne, a ten artykuł pomoże Wam w tym zadaniu.

Pierwsza rzecz, której będziecie potrzebować, to wyobraźnia. I to najlepiej zbiorowa – w końcu ma to być gra stworzona przez całą rodzinę. Zwłaszcza, że zadań do podziału jest sporo i każdy – zarówno dziecko, jak i rodzic – znajdzie swoje miejsce przy tym twórczym procesie. Na początku trzeba omówić dwie kwestie: mechanikę i fabułę. Szczerze mówiąc, nikt nie jest w stanie obiektywnie powiedzieć, od czego lepiej zacząć. To tak samo jak z układaniem piosenek: jedni wolą pisać słowa do stworzonej melodii, a inni komponują muzykę do wcześniej napisanych słów. Trzeba stworzyć własną, najbardziej intuicyjną metodę.

Mechanika jest sposobem organizacji gry, czyli określa ona zasady. Dzięki niej rozgrywka jest spójna i każdy element ma swoje znaczenie. Musi ona zakładać, czy w Waszej grze będą wykorzystywane karty, kostka, pionki, jak będzie wyglądał przebieg rundy, co jest celem, jakie są warunki zwycięstwa i w jaki sposób będzie wyglądała interakcja między graczami (jeśli w ogóle ma jakaś być). Do ogarnięcia tak wielu spraw bardzo ważne jest zaangażowanie rodzica, który – wypytawszy wcześniej całą rodzinę o ich oczekiwania – poskłada elementy zasad w całość. Najprościej jest posiłkować się instrukcjami innych gier, bo zawierają one po kolei wszystko, nad czym trzeba się zastanowić. Wystarczy w spisie treści zamiast kropek powstawiać znaki zapytania. Odpowiedzi pomogą utorować drogę dla Waszych zasad.

Fabuła to treść gry. Dzięki niej każdy z graczy będzie mógł „wkręcić się” w rozgrywkę, a zasady przestaną sprawiać wrażenia suchych. To od Was zależy, czy przeniesiecie się do baśniowej krainy elfów, na Wall Street, czy nad jezioro pełne ryb do złowienia. Wymyślanie fabuły to szczególny etap tworzenia gry, w którym mogą wykazać się dzieci. Ważne jest jednak, żeby rodzic odpowiedzialny za zasady, czuwał również nad twórczym procesem kreowania świata gry, żeby złączenie tych dwóch płaszczyzn było kompletne i logiczne.

 

Tworzenie prototypu

Kiedy zasady i świat Waszej planszówki są już w miarę klarowne, można przystąpić do tworzenia prototypu, czyli egzemplarza, który posłuży do robienia testów. Lepiej nie zabierać się od razu za finalne wykańczanie planszy, kart i pozostałych elementów, bo na etapie próbnych rozgrywek może się okazać, że niektóre rozwiązania są niepotrzebne, albo trzeba je będzie dostosować, aby ulepszyć grywalność. Do tego wystarczy kawałek kartonu falistego (można wyciąć kawałek z pudełka od telewizora lub jeśli plansza ma być mała – z pudełka do butów), kostka pożyczona z innej gry, byle-jakie pionki oraz kilka kartek z bloku technicznego. Do łączenia elementów na planszy zamiast kleju lepiej użyć masy mocującej, bo dzięki temu łatwiej będzie wprowadzać zmiany. Podobnie jest z rysowaniem lub pisaniem – bardziej odpowiedni będzie do tego ołówek.

Kiedy wypróbujecie kilka razy stworzoną przez Was grę, warto jeszcze zaprosić sąsiadów lub znajomych, żeby zobaczyć, czy zasady są wystarczająco jasne i czy nie trzeba czegoś poprawić. Po wprowadzeniu ostatnich szlifów, można przejść do stworzenia wersji ostatecznej, czyli tej, która zajmie honorowe miejsce w Waszej planszówkowej szafce i – miejmy nadzieję – na Waszym stole.

Pamiętajcie, żeby każdy domownik miał swój udział w procesie tworzenia, ponieważ dzięki temu będzie to naprawdę WASZA gra. Poza tym ma to być przecież sposób na spędzenie rodzinnego czasu. A może okaże się też, że ktoś z Waszej rodziny niespodziewanie okazał się utalentowany w jakiejś nowej dziedzinie? Nie zniechęcajcie się, jeśli przejście od A do Z będzie trwało więcej niż kilka wieczorów. Gwarantuję, że satysfakcja ze skończonej pracy – zwłaszcza dla maluchów – będzie ogromna. POWODZENIA!

 


Napisany przez:

Jan Sędek – absolwent wydziału dziennikarstwa na UKSW w Warszawie, bloger, dziennikarz, prezenter oraz specjalista ds. promocji w Radio Warszawa



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *