Wywiad z Agnieszką Kudelą - Ambasadorką kampanii rodzinnej #Nierozerwalni

Agnieszka i Wojtek z Mikołajem i Maksiem Kudelowie – postawili w życiu na rodzinę, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Uznali, że skoro tak świetnie uzupełniają się w domu to (kilka lat temu) postanawiają wszystko postawić na jedną kartę i prowadzą rodzinną firmę.

Agnieszka Kudela na co dzień jest Wedding Plannerką i Szkoleniowcem. Na swoim blogu pokazuje, jak można połączyć życie rodzinne z zawodowym bez wyrzutów sumienia, znajdując także czas na swoją pasję, czyli urządzanie wnętrz, modę i pisanie bloga. Blog obejmuje tematykę macierzyństwa i kariery, rozwoju osobistego i projektowania wnętrz oraz mody. Rodzinnie zdradzają sekrety ich podejścia do życia, zarażają pozytywnym myśleniem oraz promują aktywne, zdrowe i rodzinne życie.

Witaj Agnieszko. Chcieliśmy zacząć od pytań o małżeństwo. Opowiedz nam jak się poznaliście z Wojtkiem? Opisz wasze początki, bo z tego co pamiętam to było ciekawie 🙂

Tak! To brzmi jak bajka… ale tak zaczęła się nasza przygoda. Miłość od pierwszego wejrzenia, gdy każde z nas na widok drugiego pomyślało, że drugie jest tak fantastyczne, że pewnie nawet nie zwróci na pierwsze uwagi.

Uwielbiamy wspominać, jak kilka dni po naszym poznaniu Wojtek powiedział do mnie przytulając mnie „bliżej się nie da” – wygrawerował mi to kilka lat później na mojej ślubnej obrączce – a treści tych grawerów były wzajemną niespodzianką.

Dokończ zdanie: Małżeństwo jest…

Małżeństwo jest cierpliwością. Wszystko inne może przyjść z czasem.

Jaki jest Twoim zdaniem przepis na udane małżeństwo?

Kilogram wyrozumiałości, szczypta wyrzeczeń, doprawione dobrym słowem.

I tona cierpliwości.

Na Twoich zdjęciach na Instagramie bardzo często można zobaczyć Wasze dzieci. Co się zmieniło w relacji i życiu Twoim i Wojtka, kiedy one się pojawiły?

Na to pytanie nie potrafimy odpowiedzieć mówiąc co się zmieniło, bo zmieniło się wszystko, począwszy od samochodu, po każdą godzinę i myśl naszego życia.

Zanim pojawiły się dzieci wydawało nam się, że wiemy co jest w życiu najważniejsze. Tak – wydawało nam się. Nikt z nas nie mógł wcześniej wyobrazić sobie tak ogromnej miłości ani do siebie wzajemnie ani tym bardziej do dzieci. 

To tak jak w szkole – uczysz się geometrii na figurach płaskich – tak opisalibyśmy nasze narzeczeństwo – nasz cały świat był opisany w dwóch wymiarach.
Wtedy się pobraliśmy i okazało się, że doszedł nam trzeci wymiar i wszystko stało się inne, nowe, niby ta sama figura, ale w trzecim wymiarze zyskała głębię.
A wtedy pojawiły się dzieci – a do naszego opisu rzeczywistości doszedł czwarty wymiar – czas – zdaliśmy sobie sprawę, że figura może się obracać i jest dynamiczna.
Lata mijają, a my wiemy, że to nie koniec zmian naszej percepcji i nie możemy doczekać się kolejnych.

Jaką jedną myśl chcielibyście przekazać swoim dzieciom, aby dobrze wyposażyć je na szczęśliwe życie?

Jesteś wartością samą w sobie. Nieskończenie wielką, niepodważalną, nigdy nie musisz tego ani nikomu ani ty, bardziej sobie udowadniać.

Każdego dnia staramy się żyć tak, aby nasze dzieci czuły się bezwarunkowo kochane i akceptowane, bez względu na to jak się czują, zachowują, czy odnoszą sukcesy czy wręcz przeciwnie. Wierzymy, że dzięki tej praktycznej nauce będą tak samo traktować innych i tworzyć szczęśliwe relacje ze sobą samym i z innymi.

Jak najchętniej spędzacie czas całą rodziną? Co wtedy robicie?

Bez względu na to co robimy, dużo się przytulamy, śmiejemy i okazujemy sobie miłość. Nasz idealny dzień to wspólne śniadanie i rodzinne wygłupy na kanapie, wycieczka do miasta lub za nie, długie spacery i rozmowy, śpiewanie piosenek i wymyślanie rymów do znanych melodii lub tworzenie własnych, wspólne posiłki, gry i zabawy, nauka przez bycie i patrzenie. Nie ważne gdzie, ważne, że razem. W życiu postawiliśmy na rodzinę jako największą wartość – razem odpoczywamy, razem pracujemy, razem się złościmy i przepraszamy, poznajemy się wzajemnie i rozwijamy.

Wiadomo, że w życiu nie zawsze jest kolorowo. Jakie macie sposoby na radzenie sobie z konfliktami w życiu rodzinnym?

Rozmowa.

Mamy w małżeństwie zasadę, że nigdy nie chodzimy spać pokłóceni. Jesteśmy pewni, że dzięki niej jesteśmy dziś tu, gdzie jesteśmy.

W jaki sposób budujecie więzi między sobą w Waszej rodzinie? 

Słuchamy się wzajemnie. Wykonujemy i przede wszystkim doceniamy drobne gesty. To z nich składa się nasz świat.

Mamy codzienne rytuały, które budują naszą rodzinę i przypominają o sile jej miłości.

4 letni Mikołaj nie wyjdzie do przedszkola, jeśli nie zrobi z dłoni serca dla mnie i nie powie „do widzenia Mamo, do widzenia Tato”. Nie zaśnie bez wspólnej kąpieli z bratem i wieczornego czytania książek, gdy na koniec uwielbiamy przekomarzać się, kto kogo kocha bardziej.

Roczny Maksio zawsze macha nam na pożegnanie, a gdy wracamy do domu biegnie na czworakach razem ze starszym bratem i rzucają się nam w ramiona. 

Nasz język jest pełen zdrobnień, które pozwalają nam budować bliskość i czuć się wyjątkowo, gdyż każde z nich ma swoją historię, swojego autora i swoją magię.

Co lubisz najbardziej w Waszej rodzinie? Co Cię cieszy, z czego jesteś dumna?

Naszą największą dumą są nasze dzieci – ich wzajemny stosunek do siebie, wyrozumiałość starszego brata i podziw młodszego. Oczywiście, czasami zachowują się niczym dwa koguty, ale ich wzajemna wrażliwość jest dla nas największą nagrodą za styl wychowania, na który się zdecydowaliśmy – rodzicielstwo bliskości. Mamy wrażenie, że choć początkowo trudniejsze dla rodziców, każdego dnia pokazuje nam, że to właściwa droga.

Czy macie jakieś własne, wyjątkowe tradycje rodzinne, swoje zwyczaje?

Naszą rodzinną tradycją są „wakacje” – wiele 3-4 dniowych wyjazdów w ciągu roku. Z uwagi na to, że pracujemy razem, zarówno w biurze jak i w domu, takie krótkie przerwy pozwalają nam złapać grunt i przypomnieć sobie o naszych priorytetach w tym zwariowanym świecie.

Nie ma też dnia, którego nie zaczęlibyśmy wspólnie we czwórkę w naszym rodzinnym łóżku – choć dzieci śpią już osobno, każde z nich po przebudzeniu ląduje u nas na porcję czułości.

Jesteś wedding plannerką, skąd więc pomysł na to żeby na swojego bloga wprowadzić też temat macierzyństwa i rodziny?

Mam wrażenie, że mamy dziś modę na narzekanie na rodzinę, na dzieci, bardzo często przedstawianą jako „macierzyństwie bez lukru”, a ja jestem pewna, że postrzeganie rodzicielstwa jest przede wszystkim w naszych rękach, w emocjach, na które sobie pozwalamy, wyzwalanymi zwykle przez automatyczne myśli, z których często nie zdajemy sobie nawet sprawy.

Na blogu często pokazuję, że na każdą, nawet najtrudniejszą sytuację życiową można spojrzeć z kilku stron. Poruszam tak trudne tematy jak starta dziecka i daję otuchę i nadzieję innym osieroconym rodzicom. Piszę też o gigantycznym zmęczeniu i o tym, jakie mam sposoby na radzenie sobie z nim. 

Niemal każdemu z rodziców jest ciężko, bo rodzicielstwo to najtrudniejsze zadanie z jakim stanęłam oko w oko, ale nie wierzę, że powszechne narzekanie jest właściwą drogą. Wolę szukanie dobrych stron każdej sytuacji i tą interpretacją życia staram się dzielić z innymi. 

To pozytywne spojrzenie na rodzinę sprawia, że sama jestem bardziej wyrozumiała i cierpliwa. Choć jak każdy mam trudne i najtrudniejsze momenty, staram się, aby trwały jak najkrócej, a pomaga mi w tym między innymi praktykowanie wdzięczności i czas we dwoje, który choć pracuję także wieczorami, staram się z Wojtekiem celebrować.

Pytanie na koniec: Dlaczego zdecydowałaś się wziąć udział w Kampanii “#Nierozerwalni”? 

Nigdy nie słyszeliśmy jednego słowa, które piękniej opisałoby naszą rodzinę i relację! Po prostu jesteśmy #nierozerwalni !

Wierzymy w to, że nasza rodzina jest całością, a małżeństwo nie jest na chwilę, na próbę, czy dopóki jest dobrze – wierzymy, że jest na zawsze, bez względu na to, jaka burza hula w naszym życiu. I ta pewność dodaje nam sił w najtrudniejszych sytuacjach.

Dziękujemy za rozmowę
Zespół Kampanii “#Nierozerwalni”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *