Pokaż bliskim swoje granice

Wyobraź sobie taką sytuację: rozkładasz się po długim pracowitym dniu na kanapie i marzysz tylko o jednym: “Żeby mój mąż przyniósł mi kubek ciepłej herbaty i o nic nie pytał. Jestem taka zmęczona, że nie chce mi się nawet gadać”. Tymczasem podchodzi do Ciebie dziecko i prosi o wspólną zabawę. Nie masz na nią kompletnie siły i choć bezgranicznie kochasz swojego synka, masz ochotę nałożyć sobie na głowę gruby koc i zniknąć pod nim na tydzień…

 

Do czego inspiruje SALON?

Salon to takie miejsce w naszych domach, w którym toczy się codzienne życie naszych rodzin. Nie bez przyczyny nazywamy go pokojem dziennym. Tu rozmawiamy, tu się bawimy, tu staramy się zrelaksować i odpocząć…

No właśnie – czy zawsze tak jest? Czy sofa i fotele w Waszym domu służą w ogóle do tego, by się odprężyć, czy raczej pełnią funkcję trampoliny albo zjeżdżalni dla Waszych dzieci? Czasami myślę sobie, że oprócz tych mebli w salonie przydałby się jeszcze mały dzwoneczek, który można by w kryzysowej sytuacji chwycić w dłoń, żeby zasygnalizować nim: “STOP! MAM JUŻ TEGO SERDECZNIE DOŚĆ! POTRZEBUJĘ ŚWIĘTEGO SPOKOJU!”

Czy pozwalasz sobie na takie komunikaty w swojej rodzinie? Czy może boisz się ich, jak ognia, i nawet jeśli wyrywają Ci się przez od czasu do czasu ściśnięte gardło, to okupione jest to potem poważnymi wyrzutami sumienia, bo: “Jakże to tak!!! Skoro kocham ich bezgranicznie???”

 

Pokazywanie granic to fundament dobrych relacji

Okazuje się jednak, że posiadanie swoich granic, to zupełnie naturalna sprawa i naturalne powinno być też ich pokazywanie innym.

Nie da się zbudować mocnej, trwałej relacji z drugim człowiekiem, jeśli o tych granicach – swoich i jego – się zapomina.​ Tak jak dom potrzebuje mieć solidne ściany zewnętrzne i wewnętrzne, tak samo w budowaniu więzi z innymi nie można przeoczyć potrzeby uwzględnienia pewnych granic. Jasne, że mogą być one elastyczne, półprzepuszczalne – tak jak ściany domu mają okna i drzwi. Nie sposób jednak na dłuższą metę ukrywać, że służą one tak samo do otwierania, jak i do zamykania, kiedy sytuacja tego wymaga. 

 

Skąd wiedzieć, gdzie są moje granice?

Niestety tego pokazywania granic mało kto nas uczy. Może dlatego że często wiąże się to z trudnymi emocjami związanymi np. z odmową. A nikt nie lubi się frustrować, że czegoś nie dostanie. Nie potrafimy przeżywać smutku, gdy coś nie idzie po naszej myśli. I nie chcemy innym sprawiać przykrości – zwłaszcza kochanym i bliskim.

Niestety tłumienie w sobie złości, też nie prowadzi w dobrym kierunku, bo kończy się na tym, że w pewnym momencie mamy już tak serdecznie wszystkiego dość, że zamiast spokojnie mówić o swoich granicach, mamy ochotę od razu wytaczać przeciwko naszym bliskim ciężkie działa. Tak się dzieje, kiedy zawsze wtedy, gdy nie mamy odwagi mówić o swoich granicach w porę, czyli od razu, kiedy coś nam nie pasuje.

Często dzieje się tak, dlatego że najzwyczajniej sami zaczynamy się w tym temacie gubić. Jeśli długo nie pozwalamy sobie na wyrażanie swoich granic, to z czasem tracimy zdolność oceniania, gdzie one właściwie są.

W przypadku granic cielesnych wydaje się to jeszcze dość proste. Wiadomo, gdzie zaczyna się moja noga i jeśli ktoś nadepnie mi chcący czy niechcący na palec, to nie mam większych problemów z tym, żeby powiedzieć, a czasem nawet krzyknąć: “Ała!!! To mnie boli!!!”

Z granicami poznawczymi, emocjonalnymi, duchowymi jest już trudniej. Z jednej strony wyczuwamy, że one gdzieś rzeczywiście są, ale z drugiej – mamy poczucie, że trudno je czasem uchwycić. Stąd częste nieporozumienia i dylematy.

W praktyce

No bo, czy mogę tak wprost powiedzieć ukochanej żonie, że NIE CHCĘ​ tego wieczoru oglądać z nią filmu, że NIE PODOBA MI SIĘ​ ta komedia, że NIE MAM SIŁY i WOLĘ​ iść spać? W głębi serca martwię się, że ona może odebrać to jako odrzucenie, więc czasem wolę zgodzić się dla świętego spokoju… Tylko że to nie wpłynie na zbudowanie głębszej relacji. Będzie oszustwem. Chyba, że jestem na tyle samoświadomy, że ZGADZAM SIĘ MIMO NIECHĘCI​ i traktuję to JAKO DAR DLA DRUGIEJ OSOBY​. Nie będę się potem dąsać, wypominać, że ja dla Ciebie tak się poświęcam…

Podobnie w relacji z dziećmi. Mam prawo odmówić córce wspólnej zabawy, kiedy jestem zmęczona. Ona może na to zareagować rozczarowaniem, protestem i płaczem. Znającetapy rozwojowe dziecka, muszę się z tym liczyć. Mogę przyjąć na siebie trud towarzyszenia jej w tych trudnych emocjach albo po kilku minutach stwierdzić, że jednak mniej energii będzie mnie kosztowało zagranie z nią w planszówkę. Kiedy jednak się zgodzę (choć wcale nie muszę!), ważne, żebym znów pielęgnowała w sobie świadomość, że jest to dla mnie mój DOBROWOLNY DAR​ dla drugiej osoby, a nie powinność i zaprzeczenie swojej potrzebie odpoczynku.

Jeśli chcesz pobrać szczegółową listę zwrotów, które mogą Ci pomóc pokazywać bliskim swoje granice – zapraszam na tę stronę (kliknij TUTAJ).

 


 

To artykuł z cyklu dotyczącego PRACY NAD WNĘTRZEM z nawiązaniem do koncepcji

Domowych Pomieszczeń. Pozostałe artykuły z tej serii to:

 


Napisany przez:

Monika Myszka-Wieczerzak – autorka bloga Dom Dobre Miejsce, twórczyni Rocznego Programu Rozwojowego dla Mam wg autorskiej metody Domowych Pomieszczeń, w którym pomaga poukładać swoją relację z Bogiem, z sobą i z bliskimi. Prywatnie spełniająca się żona i mama trójki dzieci.



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *