Zabawa jedzeniem - czy to wypada?

Większość z nas została wychowana w przekonaniu, że jedzeniem nie należy się bawić, należy je szanować i dbać o to, by go nie wyrzucać. Zdecydowanie zgodzę się z tym, że warto szanować to, co nas odżywia. Warto również minimalizować straty żywności, w co świetnie wpisuje się aktualny trend “no waste”, podpowiadający, jak możemy wykorzystać niepotrzebne składniki. Jednak czy zabawa jedzeniem, szczególnie niemowlęca i dziecięca, stoi z tym w sprzeczności? Czy stosowanie metody BLW u niemowląt (czyli podawanie pokarmów do samodzielnego jedzenia od początku rozszerzania diety) uczy je braku szacunku i tego, że jedzeniem się głównie bawimy?

Zabawa jedzeniem może kojarzyć się nie najlepiej przez samo określenie “zabawa”. A gdyby tak zamiast niego użyć słowa: “poznawanie”, “oswajanie”? Jedno jest pewne – dzieci uczą się w praktyce. Podobnie jak nie rodzą się z umiejętnością chodzenia a pierwsze próby często są nieudolne a wręcz bolesne, podobnie jak pierwsze rysunki w niewielkim stopniu przypominają piękne krajobrazy i rzadko “mieszczą” się na kartce, podobnie początkowe próby samodzielnego jedzenia nie zawsze są eleganckie, czyste i pozbawione elementu zabawy. W rzeczywistości niezależnie od tego, kiedy pozwolimy dziecku na samodzielne jedzenia (czy to będzie 6 miesięcy, 12 czy 15) i tak pojawi się etap fascynacji poprzez dotykanie, rozgniatanie i rozrzucanie. Bo tak wygląda po prostu praktyczna nauka jedzenia.

 

Do czego potrzebna jest dziecku zabawa jedzeniem?

 

Przede wszystkim do poznawania!

Spróbuj wyobrazić sobie, że ktoś kładzie przed Tobą jakieś nowe danie. Nie mówi Ci, co to jest (albo mówi… ale w obcym języku!), nie możesz tego dotknąć, powąchać. Może nawet to ktoś chce Cię tym nakarmić! Domyślam się, że nie byłoby to dla Ciebie komfortowe. Tymczasem tak czuje się większość naszych dzieci podczas pierwszych prób rozszerzania diety. Możesz wierzyć lub nie, ale maluch naprawdę nie wie, czym jest brokuł, że służy on do jedzenia i że można go zjeść a nawet się nim najeść.

Pierwszym naturalnym krokiem, które dziecko chce zrobić jest poznanie jedzenia – a zatem dotknięcie dłonią, powąchanie, rozgniecenie, włożenie go do buzi, zrzucenie na podłogę lub wtarcie sobie we włosy. Znajome jedzenie natomiast jest bardziej przyjazne, łatwiejsze do przełknięcia. Gdy pozwolimy dziecku na swobodne poznawanie jedzenia, prawdopodobnie będzie jadło je chętnie i (o ironio!) mniej tego jedzenia zmarnuje się w przyszłości.

 

Czasami dziecko już zna jedzenie, ale nie chce go próbować ani jeść.

Wtedy zabawa jedzeniem może przydać się do oswajania tego, co wzbudza lęk. Zabawa u starszych dzieci (powyżej 1,5 roku życia) wygląda zazwyczaj inaczej niż u niemowlaków. Więcej w niej porządku i łatwiej wprowadzić konkretne zasady. Może ona polegać na wspólnym gotowaniu, mieszaniu, rozmawianiu o jedzeniu. Nie musi już natomiast obejmować rozrzucania jedzenia po całej kuchni! Być może Twoje dziecko będzie chciało udawać, że zielony groszek to koła samochodu a kawałek ziemniaka to statek kosmiczny!

Zabawy z jedzeniem to wreszcie wspaniały sposób na poprawę atmosfery podczas posiłków. A atmosfera to pierwsza rzecz do zmiany, jeśli Twoje dziecko je mało lub ma bardzo ograniczony jadłospis. Dotykanie, smakowanie, wąchanie, opowiadanie o tym, z czym nam się jedzenie kojarzy, co przypomina – to wszystko proste pomysły na oswojenie warzyw. W czasie takich zabaw możemy w łagodny sposób przemycić wiedzę dietetyczną, chociażby o tym, że warzywa i owoce mają mnóstwo witamin i dlatego powinniśmy jeść je częściej niż słodycze. Dobra atmosfera w czasie posiłków to najlepsze podłoże do rozwoju dobrych nawyków żywieniowych.

 

Warto spojrzeć na zabawę jedzeniem jako na szansę na ukształtowanie dobrych relacji z jedzeniem. Dzięki temu nasze dziecko może w przyszłości chętniej próbować i być bardziej otwarte na nowe smaki. Pamiętaj, że dzieci nie jedzą, dlatego że coś jest zdrowe, ale dlatego że coś jest smaczne i dobrze im się kojarzy. Jednak również na zabawy jedzeniem możemy nałożyć pewne granice, które sprawią, że nie będzie to prowadziło do niepotrzebnego marnowania żywności.

 

Jak zminimalizować straty jedzenia przy rozszerzaniu diety?

  • gotuj niewielkie porcje jedzenia a jednorazowo podawaj jeszcze mniej (zawsze możesz dołożyć, prawda?)
  • przechowuj przygotowane jedzenie w lodówce – większość dań można spokojnie serwować maluchom nawet po 2-3 dniach od przygotowania
  • jedz razem z dzieckiem, to samo! Wtedy masz mniej pracy, a niezjedzone kawałki możesz zjeść po prostu na kolację
  • przetwarzaj! Resztki owsianki z łatwością zamienisz w placki, rozgniecione owoce w mus do naleśników a kawałki ugotowanych warzyw w pastę na kanapki
  • przygotuj podłogę – umyj ją naturalnym środkiem lub wyłóż ceratą/folią. Dzięki temu nie stracisz jedzenia, które spadło na podłogę

 


Napisany przez:

Zuzanna Antecka – dietetyk, psycholog i zafascynowana żywieniem dzieci Mama. Chce pokazać, że również Twoje dziecko może zostać prawdziwym Małym Smakoszem.



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *