Dziecko jako aktywny uczestnik rodzinnego posiłku


Stwierdzenie, że dzieci uwielbiają pomagać, uczestniczyć we wszelkiego rodzaju przygotowaniach, innymi słowy lubią czuć się potrzebne i zaangażowane w przeróżne prace, nie jest dla żadnego z rodziców zaskoczeniem. Maluchom sprawia to wielką przyjemność i pozwala na
kształtowanie poczucia swojej wartości i pewności siebie. Kluczową rolę odgrywa tutaj zaufanie, okazywane im w ten sposób przez rodziców czy innych dorosłych. Często, zabiegani, chcemy wszystko zrobić jak najszybciej, czyli samemu. Dotyczy to zwłaszcza przygotowywania posiłków, w dodatku dzieci wysyłamy na ten czas gdziekolwiek, byle jak najdalej od kuchni, żeby nie pętały się pod nogami i nie podjadały, wykradając nam co lepsze kąski. Nic dziwnego, że potem nie możemy się ich dowołać do stołu. A gdyby tak wykorzystać ich niespożytą energię do wypełnienia specjalnej misji?

Zaangażowanie najmłodszych w przygotowywanie wspólnych posiłków wymaga silnej motywacji przede wszystkim ze strony rodziców, ponieważ większości z dzieci nie trzeba długo zachęcać do pomieszania składników sałatki lub do rozłożenia na stole sztućców. Przed jakimkolwiek zaproszeniem maluchów do kuchni należy oczywiście upewnić się, że nie zagraża im żadne z kuchennych niebezpieczeństw: ostry nóż w zasięgu ręki lub garnek z gorącą wodą. Po zabezpieczeniu terenu i wyznaczeniu małemu pomocnikowi jego stanowiska pracy możemy przystąpić do wspólnego gotowania. W zależności od wieku nasz syn lub córka mogą myć warzywa i owoce, mieszać składniki w misce, rozbijać jajka, ozdabiać gotowe dania zieleniną, dosypywać przypraw, jednym słowem mogą zająć się u naszego boku jakąkolwiek czynnością, którą uznamy za odpowiednią, najlepiej z wyłączeniem cięcia i wysokich temperatur. Kiedy w domu jest więcej chętnych małych rąk do pracy, sytuacja znacznie się komplikuje, ponieważ w kuchni trudno jest nadzorować cały batalion.

Jednakże powierzona dzieciom misja nie musi ograniczać się do gotowania, możemy także zaproponować ochotnikom zaniesienie drobnych rzeczy na stół, rozłożenie łyżek i widelców, serwetek lub nawet talerzy. Dla każdego chętnego powinna znaleźć się jakakolwiek, nawet
najbardziej symboliczna praca, gdyż tu przede wszystkim liczy się gest powierzenia zadania. Dziecko, które zasiada do posiłku wraz z rodzicami lub z rodziną, czuje się dzięki temu bardziej docenione, ważne. Być może z czasem pewne czynności zamienią się w przywileje i przez długie lata zadaniem Franka lub Zosi będzie nalewanie wszystkim kompotu do szklanek.

Nie wahajmy się, będąc już razem przy stole, prosić najmłodszych o podanie nam kawałka chleba czy o przysunięcie maselniczki; będzie to dla nich prawdziwy komplement i zachęta do zwracania uwagi na potrzeby bliskich. Warto organizować rodzinne posiłki w ten sposób, aby na stole znalazły się różne potrawy i dodatki do nich, które mogą być sobie podawane przez członków rodziny.

Dzięki takiemu systemowi zachodzi potrzeba ciągłej wymiany przysług między jedzącymi, powstaje także okazja do proponowania danej rzeczy swojemu sąsiadowi przy stole. Taki układ pozwala wszystkim uczestnikom posiłku na pozostanie przy stole, wyklucza natomiast sytuację, w której jedna osoba, zazwyczaj mama, biega w tę i z powrotem do kuchni. Wspólne rodzinne śniadanie, obiad lub kolacja to szczególny moment spotkania się bliskich, a zaangażowanie dziecka w wypełnianie nawet bardzo błahych zadań może pomóc nam uniknąć kaprysów i chęci do wygłupiania się z nudów. Przy stole bardzo ważna jest wymiana wrażeń na temat zjadanych potraw, zwłaszcza z dzieckiem. Możemy pytać go o to, co mu najbardziej smakuje, ale także dać mu prawo do nielubienia czegoś, jednym słowem, zachęcać do wyrażania opinii na temat swoich upodobań, nawet jeśli lubi tylko frytki i nic więcej. Nie bójmy się proponować dzieciom próbowania nowych smaków, nawet jeśli w dziewięćdziesięciu procentach nasze starania spełzną na niczym. Najlepiej sprawdza się technika zachęty wyrażonej mimochodem, przy czym negatywną odpowiedź dziecka przyjmujemy bardzo spokojnie, nie nalegając, wręcz z lekką obojętnością.

Zmuszanie do jedzenia, grożenie karami i podobne pomysły mogą przynieść w najlepszym wypadku krótkotrwały, jeśli nie jednorazowy efekt, a w najgorszym sprawią, że maluch na długo znielubi przyczynę swojego nieszczęścia. Nie zapominajmy, że jedzenie to przede wszystkim przyjemność, także dla dzieci. Najmłodszych możemy także zaangażować w układnie domowego menu, we wspólne dobieranie potraw, przeglądanie nowych przepisów. Im bardziej dziecko będzie żyło w symbiozie z rodzinnym systemem przygotowywania i spożywania posiłków, tym lepsze będzie jego samopoczucie przy stole, a co za tym idzie, apetyt. Kiedy podrośnie, będzie miało już pewne pojęcie o gotowaniu i być może nasz przyszły nastolatek zaskoczy nas kiedyś swoim talentem kulinarnym.

 

Korzyści:

– Przydzielanie dzieciom zadań do wykonania metodą na okiełznanie ich niecierpliwości przed jedzeniem;
– Kształtowanie własnej wartości, pewności siebie i przyjemność dziecka wynikające z okazanego mu przez dorosłych zaufania;
– Uwrażliwienie dziecka na potrzeby innych: zachęcanie go do podawania innym osobom przy stole drobnych rzeczy, np. soli, musztardy czy serwetki;
– Ciągła interakcja przy stole pomaga ograniczyć kaprysy i wygłupianie się z nudów;
– Dobre samopoczucie dziecka przy stole sprzyja apetytowi;
– Wczesne wyrobienie u dziecka zamiłowania do wspólnego przygotowywania posiłków i próbowania smaków pomoże rozwinąć jego wrażliwość kulinarną i umocni rodzinne więzi.

 


Napisany przez:

Katarzyna Nowak – absolwentka kulturoznawstwa Wydziału Nauk Społecznych UAM w Poznaniu.

Została mamą we Francji, gdzie mieszka i pracuje jako tłumaczka języka francuskiego.



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *