Czy mogę zostać dziś w domu?

Któż z nas nie zna tego porannego refrenu trzylatka: „Dziś chcę zostać w domu”. Przedszkole jest dla większości maluchów pierwszym prawdziwym zderzeniem z rutyną i obowiązkiem, nawet jeśli wcześniej chodziły do żłobka. Oprócz tego, że bardziej świadomie odczuwają swoją sytuację, trzylatki potrafią się już wysławiać i czasami próbują negocjować z rodzicami zmianę scenariusza. Jeśli rano dzieci mają problem z opuszczeniem domowych pieleszy, być może ta niechęć bierze się po części z niezrozumienia tego, co decyduje o pójściu bądź nie do przedszkola. Przecież w niektóre dni zostają w domu, ale kiedy wreszcie nadejdą te dni? Dzieciom może się przecież wydawać, że wszystko zależy od spontanicznej decyzji rodziców, starają się więc na nas wpłynąć znanymi sobie sposobami: płaczem, złością, a nawet symulowaniem złego samopoczucia.

Jeśli dzieci zrozumieją, że rządzi tym wszystkim „siła wyższa”, że rodzic podlega takim samym prawom jak one, nie odczują konieczności opuszczenia domu jako krzywdy czy nawet kary. W takim bądź razie, w jaki sposób najlepiej wyjaśnić maluchowi organizację tygodnia, czyli to, że chodzi do przedszkola przez pięć dni, po których następują sobota i niedziela spędzane z rodzicami, dziadkami, w domu lub na rodzinnym wyjeździe? Na pewno warto zacząć od zwyczajnej opowieści o tym, że tydzień ma siedem dni, z których dwa są przeznaczone na odpoczynek, natomiast w pozostałe dni dorośli pracują, a dzieci spędzają czas ze swoimi rówieśnikami na zabawie i nauce.

W przyswojeniu tego faktu pomoże najmłodszym zobrazowanie dni tygodnia w postaci wykonanego w dowolnej technice plastycznej schematu, przedstawiającego na przykład siedem sówek, kotków czy lizaków w różnych kolorach. Sekwencja kolorów lub postaci da się o wiele łatwiej zapamiętać niż abstrakcyjne dla najmłodszych nazwy dni tygodnia. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by z upływem czasu zastępować dziecięce formy prawdziwymi nazwami lub używać ich zamiennie. Dzieci są w stanie bardzo szybko opanować taki schemat. Będą mówić na przykład: „Dziś jest fioletowa sówka” wiedząc, że po niej będzie jeszcze niebieska i turkusowa, po których to z kolei nastąpi upragniony weekend. Technika wykonania takiej domowej pomocy dydaktycznej zależy od naszych fantazji i upodobań. Można w tym celu wykorzystać gotowy plan lekcji, do którego tylko dokleja się postaci, albo przygotować taki kalendarz od podstaw wraz z dzieckiem. Motywem graficznym mogą być bohaterowie bajek, ulubione zwierzęta, dobrze sprawdza się też ciąg takich samych postaci w różnych kolorach. Zadbajmy o to, żeby były to proste i jednoznaczne elementy.

Najlepiej umieścić naszą mapę tygodnia w widocznym miejscu w pokoju dziecka, nad stołem, przy którym jemy śniadanie lub w korytarzu. Ważne, żeby dziecko widziało ten schemat w domu rano przed samym wyjściem. Nie musimy za każdym razem bezpośrednio do niego nawiązywać: wystarczy dyskretna obecność naszego „dzieła”, do którego możemy się odwołać w razie, gdyby przedszkolak zaczął kaprysić. Dzieci bardzo przywiązują się do nakazów i zasad, zwłaszcza jeśli są one zmaterializowane. Uwielbiają znaki drogowe, fascynują się światłami na przejściu dla pieszych. Wykonany wspólnie schemat tygodnia będzie miłą ozdobą domu i pomoże dziecku zrozumieć upływ czasu, będzie też dla niego punktem odniesienia.

Taki system sprawdza się nie tylko w przypadku uczęszczania do przedszkola, ale także przy wyjaśnianiu dziecku czasu oczekiwania na coś. Możemy powiedzieć na przykład: „Święty Mikołaj przyjdzie niedługo, ale przedtem musi być motylek żółty, potem zielony i różowy”. Wprowadzenie do rodzinnego słownika postaci z mapy tygodnia może być okazją do stworzenia intymnego domowego kodu, który będzie zrozumiały tylko dla najbliższych członków rodziny. Po latach, kiedy nasz maluch już wyrośnie, będziemy mogli wspólnie z nim z tego żartować i sprawdzić, czy pamięta, co oznaczała „pomarańczowa małpka”.

Korzyści:

– Dzięki kolorowemu schematowi dzieci łatwiej zrozumieją, czym jest tydzień;

– Dzieci uczęszczające do przedszkola uzyskają punkt odniesienia względem czasu;

– „Przetłumaczenie” dni tygodnia na dziecięcy język sprawi, że maluchy poczują się pewniej w

otaczającym ich świecie;

– Istnienie zewnętrznego znaku będzie pomocą dla rodziców w negocjacjach z uparciuszkami;

– Przyjazna metoda tłumaczenia obowiązku pomoże zmniejszyć poranny stres w domu,

ponieważ rano wszyscy się gdzieś spieszymy i dziecięce kaprysy tylko zwiększają napięcie;

– Dziecko poczuje się dowartościowane, ponieważ tłumacząc mu coś, obdarzamy go zaufaniem

i liczymy na zrozumienie z jego strony;

– Stworzenie mapy tygodnia będzie okazją do twórczego spędzenia czasu z dziećmi;

– Istnienie wewnętrznego kodu językowego stanie się dodatkowym spoiwem rodziny.

 


Napisany przez

Katarzyna Nowak – absolwentka kulturoznawstwa Wydziału Nauk Społecznych UAM w Poznaniu.

Została mamą we Francji, gdzie mieszka i pracuje jako tłumaczka języka francuskiego.



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *