Można nawet… razem naprawić rower

Relacja ojca z synem może być złożona. A ojcowie i synowie z dalece odbiegającymi od siebie zainteresowaniami mogą mieć niekiedy trudności we wzajemnych relacjach. Czasami może ona przybierać nawet postać współzawodnictwa. Niestety, częstokroć górę mogą brać tendencje do niewyrażania uczuć, mimo że obojgu może zależeć na lepszych relacjach, lecz żaden z nich nie wie do końca, jak je budować.

Pomimo częstych problemów w werbalizacji uczuć to właśnie podejmowane działania zastępują ciężko przechodzące przez gardło słowa, które – gdy wypowiedziane – mogłyby nie współgrać z kreowanym obrazem twardziela. Dlatego warto sobie uzmysłowić, że ojcowe oddziałują na synów poprzez słowa i czyny, nawet, jeżeli nie są tego świadomi. Ojcowie muszą sobie uświadomić, że ich synowie stają się mężczyznami przede wszystkim poprzez obserwowanie swoich ojców – jak radzą sobie oni z codziennością, jak przyjmują pojawiające się problemy, i jak je rozwiązują… Wpływ ojców na osobisty rozwój ich dzieci nie zawsze jest podkreślany i doceniany, niemniej jednak (co dziś oczywiste) pozostaje bardzo ważnym czynnikiem. To właśnie obserwując ojca syn uczy się szacunku (albo jego braku) w relacjach. Uczy się, jak radzić sobie z konfliktami i różnicami poglądów. Jak rozmawiać z innymi ludźmi.

Dlatego tak ważne jest rozwijanie wspólnych zainteresowań (syn może uczyć się od ojca, co nie wyklucza, że i ojciec nauczy się czegoś od syna), a przez to również stwarzanie okazji do bycia razem i do świecenia wspaniałym przykładem. To może nie przychodzić łatwo. Usportowiony ojciec może mieć syna mola książkowego, a co jeszcze bardziej prawdopodobne – zwłaszcza dzisiaj – gracza komputerowego. Może być również zupełnie na odwrót. Dlatego trzeba starać się nie tylko ingerować w zajęcia dziecka, czy próbować je od nich oderwać, a przeciwnie – samemu się nimi zainteresować, zmieniając swoją rutynę. Dopiero wtedy można zacząć starać się zainteresować dziecko swoją pasją albo próbować szukać tej wspólnej. Dlatego też można np. trochę pograć z synem na konsoli (i zapewne niechybnie przegrać), ale potem zabrać go do parku, kina, na mecz, do muzeum czy na rower.  I działać, działać wspólnie.

A gdy pojawią się problemy: naprawić razem rower czy komputer, a przy okazji budować i wzmacniać więzi. Tak naprawdę jest to budowanie i wzmacnianie więzi, a jedynie przy okazji naprawianie także roweru (czy komputera).

Właśnie wspólna praca przy rozwiązywaniu jakiegoś problemu może być okazją, żeby się do siebie zbliżyć, żeby nauczyć się działać zespołowo. Pracując razem, np. przy rowerze, wymieniając przysłowiową dętkę w kole, pracując ręka w rękę ojciec nauczy syna nie tylko korzystać z narzędzi, ale przede wszystkim jak opanować emocje w konfrontacji z problemami, wreszcie – jak do nich podchodzić i jak je rozwiązać. Razem można przeżyć też wielką satysfakcję towarzyszącą ich rozwiązywaniu. W takich okolicznościach powstaje przyjaźń i wspaniałe wspomnienia, które pozostaną na zawsze w pamięci ojca i syna, niosąc pokrzepienie w trudnych chwilach życia.

PS: Rower można naprawić również z córką.

 


Napisany przez

Anna Jarmuszkiewicz – zastępczyni redaktor naczelnej miesięcznika „Remedium”, dr nauk humanistycznych. Autorka licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych z zakresu profilaktyki
problemowej oraz literaturoznawstwa.

Roberto Romański – prawnik, stały współpracownik Remedium, miłośnik dwóch kółek.



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *