Czasami dobrze jest się zwyczajnie ponudzić

Konia z rzędem temu, kto na padające z ust dziecka „nudzi mi się”, nie poczuje ukłucia niepokoju czy frustracji. Zazwyczaj nudę kojarzymy z niechcianym gościem., którego jak najszybciej pozbylibyśmy ze swojego domu. Nic dziwnego. Nuda, jak podpowiada Wikipedia, to nic innego, jak negatywny stan emocjonalny, polegający na uczuciu wewnętrznej pustki i braku zainteresowania, zwykle spowodowany jednostajnością, niezmiennością otoczenia, brakiem bodźców, a czasami złym samopoczuciem fizycznym.

Rodzaje nudy

Badacze nudy rozróżniają nudę krótkotrwałą i przewlekłą. Ta ostatnia nazywana jest również hipernudą, nudą patologiczną lub egzystencjalną. Towarzyszy jej poczucie pustki i izolacji. Wiąże się z odczuwaniem braku zainteresowania światem i sobą oraz trudnościami
w skupieniu uwagi. W sposób naturalny nasuwa zatem skojarzenia z depresyjnością. Zdaniem badaczy stan przewlekłego znudzenia może świadczyć o obniżonym poziomie dopaminy. Dopamina, przypomnijmy, odpowiada m.in. za doświadczenie przyjemnych emocji i odczuć. Jej niedostatek sprawia, że traci się również zaciekawienie i napęd do poznawania nowych rzeczy. Osoby podatne na taki rodzaj nudy, mając zaniżony poziom dopaminy, potrzebują zatem więcej doznań, aby utrzymać względny poziom stymulacji. Są tym samym bardziej narażone na uzależnienia i zachowania ryzykowne. Nuda przewlekła, zdaniem psychologów, może pełnić również rolę nieświadomej obrony przez kontaktem z nieprzyjemnymi
i nieakceptowanymi emocjami, np. złością czy gniewem.

Nuda i kreatywność

Nuda krótkotrwała rozumiana jako stan chwilowego nicnierobienia, do której zazwyczaj odwołujemy się mówiąc o nudzie, jest zarówno nam dorosłym, jak i dzieciom potrzebna. Pełni rolę naturalnej przeciwwagi dla codziennej aktywności, pozwalając „wypocząć” umysłowi od rutynowych zadań. Co więcej, jest swego rodzaju inkubatorem kreatywności. Sprzyja bowiem powstawaniu niecodziennych skojarzeń. Badania mózgu przeprowadzone za pomocą rezonansu magnetycznego dostarczyły w ostatnich latach dowodów na to, że w stanie przejściowego znudzenia ustaje komunikacja pomiędzy obszarami związanymi z samokontrolą, wzrokiem i językiem: Jednocześnie wzbudzają się obszary mózgu, które podczas codziennej, świadomiej aktywności pozostawały uśpione. W ten sposób tworzą się tzw. marzenia dzienne. Takiemu bujaniu w obłokach sprzyja wykonywanie pasywnych i „bezmyślnych” czynności. To one są właśnie odpowiedzialne za kreatywność. Nuda zwykła, jako naturalny element zróżnicowanego doświadczenia, tworzy tym samym doskonałą sposobność do odkrywania emocji, potrzeb i pragnień, do których podczas codziennych aktywności nie mamy dostępu lub po prostu się nad nimi nie zastanawiamy.

Nuda a kultura

Psychologowie zwracają uwagę na to, że współcześnie do popadania w stan znudzenia może przyczyniać się również sama kultura. Przyzwyczajeni do korzystania z bardzo wielu źródeł rozrywki i stymulacji płynącej z zewnątrz takich jak telewizja, filmy, Internet, gry wideo ulegamy przeciążeniu sensorycznemu. Dla wprowadzenia się w stan pobudzenia potrzebujemy w konsekwencji napływu coraz to mocniejszych bodźców. W przeciwnym razie szybko pojawia się znudzenie.

Dziecko i nuda

Choć obraz nudzącego się dziecka może uruchamiać w opiekunach palącą potrzebę jej zagospodarowania, warto czasami dać się dziecku zwyczajnie ponudzić. Przede wszystkim dlatego, że w tym czasie dziecko może samodzielnie odkrywać to, czego potrzebuje i wymyślać własne, twórcze zabawy. To doskonały trening dla jego kreatywności i samopoznania. Im bardziej będziemy go zasypywać coraz to bardziej wymyślnymi zabawkami i własnymi propozycjami, tym mniej będzie miało kontaktu z tym, czego samo chce i tym częściej będzie ostatecznie znudzone.


Napisany przez

Karolina Van Laere – psycholog, psychoterapeuta, nauczyciel języka polskiego.

Autorka licznych publikacji psychoedukacyjnych i profilaktycznych dla dzieci, młodzieży i osób dorosłych. Współzałożycielka Fundacji Poza Schematami.



One Response

  1. Nie tylko “Nudzę się” ale także “Nie mam się czym bawić” w naszym domu kończy się najczęściej najlepszymi zabawami. Pod jednym warunkiem-przeczekam marudzenie i zostawię dzieci “same” z ich nudą. Właśnie wtedy otrzymuję najwięcej laurek, podziwiam domki z koców, albo jak ostatnio oglądam pokazy cyrkowe po wcześniejszym otrzymaniu na owe pokazy biletu. Czasem wystarczy podpowiedź poprzez wyjęcie z rogu dawno nie używanego konika na biegunach (był głównym atrybutem cyrkowym). Tego kreatywnego przełamywania nudy przez dzieci (i przez nas) życzę wszystkim rodzicom.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *